• Grupa PINO
  • Prv.pl
  • Patrz.pl
  • Jpg.pl
  • Blogi.pl
  • Slajdzik.pl
  • Tujest.pl
  • Moblo.pl
  • Jak.pl
  • Logowanie
  • Rejestracja

Blog o przyrodzie, naturze, śpiewaniu, historii

Kategorie postów

  • aktywność sportowa (13)
  • basonia (1)
  • bobrowniki (4)
  • bochotnica (12)
  • bonow (2)
  • borowa (16)
  • borowina (5)
  • chrząchów (1)
  • chrząchówek (1)
  • ciekawostki (23)
  • cmentarze (21)
  • delegacyjny i podróżniczy splen (5)
  • dęblin (27)
  • drozdówko (1)
  • epidemie (6)
  • filozofia (67)
  • gołąb (5)
  • góra puławska (3)
  • historia (130)
  • jaroszyn (1)
  • józefów (1)
  • karczmiska (1)
  • kleszczówka (1)
  • końskowola (7)
  • kurów (1)
  • Łęka (1)
  • maciejowice (1)
  • matygi (4)
  • młyny i wiatraki (25)
  • mosty i przeprawy (3)
  • nieciecz (1)
  • obłapy (1)
  • opatkowice (1)
  • osmolice (1)
  • parchatka (6)
  • piskory (1)
  • podzamcze (1)
  • pożó (8)
  • przyroda (44)
  • puławy (48)
  • rodzinne strony (55)
  • rudy (4)
  • sieciechów (3)
  • sielce (1)
  • skoki (6)
  • skowieszyn (6)
  • smaki ryb w puławach (2)
  • spiew (12)
  • starowice (1)
  • technika (5)
  • trzcianki (1)
  • wąwolnica (1)
  • wieprz (2)
  • wierzchoniów (1)
  • wieże wodne- ciśnień (7)
  • wisła (8)
  • witoszyn (1)
  • włostowice (2)
  • wojciechów (2)
  • wolka nowodworska (1)
  • wólka gołebska (6)
  • wskaźniki artyleryjskie (1)
  • wyznania religijne (18)
  • zbędowice (2)
  • ziemia szczecinecka (1)
  • Życie (54)

Strony

  • Strona główna

Linki

  • Bez kategorii
    • Blog o własnej wędlinach....
  • Bieganie inie tylko
    • Maratończyk i jego przemyślenia
  • Historia
    • Fortyfikacje
    • I WŚ Puławy
    • Interaktywne stare mapy
    • O cmentarzach , dworkach
  • Historia lokalna
    • Dawne Puławy
    • I Wojna Światowa
    • Kompendium wiedzy o Gołębiu
    • Poznaj Lublin
    • Skoki i Borowa
    • Świetny blog o historii regionu
    • Wszystko o Sieciechowie
    • Wyjdź z pociągu
    • Zabytki, zaułki, zakątki ...
  • proces technologiczny
    • Procesy technologiczne
  • Przyroda
    • Blog leśniczego

Kategoria

Życie, strona 4

< 1 2 3 4 5 6 >

Gołębi smak rodzinnych stron...

 

Holubce czy golubczi zwij  Gołąbki te nasze,te z mojej wsi. Te spod ręki mamy i taty.  Pamiętam jak dziś ,jak mięso nie zawsze najwyższych lotów było  dostępne i  mielone. To  tato mój wyciągał  „wilka” mocował do sosnowego blatu stołu w kuchni ,choć chwila ...pierwej był z płyty wiórowej. Wilk nie duży, poręczny, korba zamontowana czeka na pierwsze jej obroty,na pierwszą pracę. Na trudu mięśni pracę.Mięsiwo wszelakie pokrojone i te lepsze jak szynka i  te z podgardla czy boczku przerośniętego...  To było na drugim planie.  Swoja kapusta okraszona wielkim pietyzmem haczki czy gracki. Doglądania , podlewania latem upalnym, wypatrywania czy robak nie zaatakuje , czy złodziej nie zerwie. Pamiętam z ogródka te główki a bardziej głowy kapuściane ogromne , zielonością na tym już szarym i jesiennym późnym stanem wyróżnione. Stała i obok pora co i zimy się nie bała...brukselka niekiedy, jak naszło na jej smak czy kalafior ,rzadziej brokuł. Październikowa słota pełna smutku i melancholii na ogrodzie i  w sercu. A było pamiętam kiszenie kapusty. Tak tej samej , białej ...to był cały rytuał. Od dziadka  pożyczało się szatkownicę lub od kogoś innego ..już nie pamiętam. Beczka biała ,weko czerwone, worek 200 l w środku. Kołek do ubijania, nie pamiętam z jakiego drzewa..popękany był, spracowany mocno. I My wszyscy do tej kapusty pamiętam, i marchew starta i kminek, sól kamienna była. Tato główkę za główką przeciągał przez szatkownicę, a by umijaliśmy kołem a mama doprawiała ...pamiętam. Nie łatwe to było ,ale mocno rodzinę spalało . Wiedzieliśmy,że beczka na balkonie starczy na zimę i przednówek. Że zawsze odkrywając weko uderzy nas zapach kiszenia naszego wspólnego, trwałego ….A gołąbki były zawsze w domu. Tata podmielił mięso, cebulę przemycił też, sól pieprz, tyle tych przypraw. Sama natura i te głowizny w wrzątku się bez głąba parzyły. Liść za liściem odchodził pamiętam. I dziś u mnie tak samo. Kapusta mniej korpulentnych kształtów była biała, mięso z szyki z ryżem brązowym się zaprzyjaźniło tak na pół twardo pogotowanym. I tylko pieprz czarny i sól kamienna jak kiedyś do smaku. Głowizna parzy się , liście odbieram jeszcze gorące i ręce parzą...to nic ..lubię ten stan ..tą moją młodzieńczość wspomnień. Farsz zawijam jak mama uczyła, jak tato kontrolował , jak dawniej. Pamiętam i to peklowanie mięsa na wędzenie. Kolejna mała beczka była na balkonie...a w niej mięso ze swojego świniaka peklowało się 2 tygodnie w mieszance soli i przypraw...pamiętam. Dziś garnek na dnie liśćmi kapusty wyłożyłem. Zawinąłem w parzonych liściach farsz i przykryłem przykrywką nadziei i wspomnień na 60 minut. Wolno nawijały się minuty na tym gotowaniem ich. Kiedyś to szlachcice mieli namiastkę francuskiej kuchni u siebie. Mięso siekane kasza zawinięte w liść kapusty i gotowane dawały im namiastkę smaku wielkich dworów Francji...dziś ja zgotowałem namiastkę dworu domowych gołąbków ...tych od mamy ,taty..wybornych....A syn mój zajada..

21 lutego 2021   Komentarze (1)
rodzinne strony   Życie   gołąbki dom wspomnienia  

Buraczków naręcze wspomnień

 

Banał, pastewny wręcz. Czerwony, zwany i ćwikłą, czy czerwonym. Tyle o nim już pisałem i nadal nie mogę się nim nasycić. Przeca już wieki przed naszą erą był uprawiany dla spożycia i jako lekarstwo. Dziś po długim dniu, jakoś bez większych posiłków bo i pracy dużo było na wieczór pozwoliłem wczorajsze ugotowane buraki szlachetnym szlifem obłożyć..... Na noc wczoraj siedząc i zaczytując się w inżynierskie doktoranckie emblematy, wstawiłem buraki i marchew tutejszą. Pozyskaną od tych ziem, okraszonych trudem i pracą lubelskich rolników. Tych co i nie mają świąt, nie mają wolnego... Ziemia rodzi i nie ma dla niej tygodnia, dnia, świat czy wolnego. Orana trojpolówka znana od Cystersów, ziemia od wieków rodzącą.. Ta Ziemia. Dała i marchew i buraki genialne. Jędrne, soczyste, smaku wyborne i pełne mimo lutowego przednówku. Znam ten smak pracy, znam sól ziemi rodzącej tym co ją doglądają i kochają. Moje lata młode, gdzie burak był i cukrowy w PGR, gdzie w czynie społecznym szkoły rękoma uczniów wyrywały je i odcinały leciny...i w domu.. Na ogródkach... Gdzie mama siała jakieś nie znane odmiany. Zawsze opasłe, kurpuletne, żadne podłużne i cienkie w korzeniu. Pamiętam, lubiłem jeść łęciny za młodego buraka, zwane boćwina u nas, tu botwina. Jadałem na surowo.. Smakował mi ten czerwony mocno, buraczany i smak i zapach. Pamiętam jego całe narecza późnej jesieni zebrany. Kosze całe parujące się w parniku u dziadka. Były genialne w smaku, skórka spod palca schodziła po lekkim naduszeniu. Zatopione żeby i usta w nim nadawały smaku nowe oblicze. Słodkie, czuć ziemią, smak taki swoisty, taki swojski. I tego buraka pamiętam mama w słoiki wekowala, później z dodatkiem papryki dodające innego wymiaru im... Mnie nie podeszły... Nigdy z papryką.. nigdy. Albo całe w wekach na zimę siarczystą chowane w piwnicy..też pamiętam. Surowego się jadło i to nie raz i dwa. Szkoda, że lata 80 jakoś wyautowego go z godnej jego pozycji. O buraku było coraz mniej, gdzieś znaczył się w barszczu na święta, z ukraińskim fasoli smakiem łączył niekiedy i do tego mielonego non stop.... A dziś cóż poczyniłem? Poddałem się swoim dawnym smakom. Starłem z marchwią i dodalem podsmażoną cebulką, szczypta soli Kłodawskiej, pyłek pieprzu czarnego i ziołowego, oddech mały cukru i na patelnię. Buchnęły z niech wymiary całe, i te młodości i te dorosłe, te oczekiwane i te byłych czynów społecznych dni zamknięte. Marchewka lubi buraki zaręczam, jej nie wiele, ot ciut... Do tego z premedytacją ocet od spirytusa.. Zejn peecent.. Kapek kilka. Do tego olej nasz, Kujawski... Zasmażane buraki i moja z nich radość... I to jaka... Dotknąłem ich gorącego wymiaru cudownosci od dawna... Warto było... Buraczku... Warto

 

20 lutego 2021   Dodaj komentarz
rodzinne strony   Życie   buraki cwikla wspomniemia  

Łysej Góry ziemniaków pieczony wspomnień...

 

Pieczone.....O matusiu jak ich dawno nie jadłem.....Co z tego ,że z piekarnika , że oblane oliwą, obsypane solą kłodawską ( nie nie nie himalajską ) i do tego szynka w rękawie pieczona. Soczysta i pełna smaku swoistego , tylko pieprz ziołowy i sól.....Szynka na bok bo nie o niej,choć genialna ,smakowita ,budząca wymiar każdy mój ,dziś na bok. Pieczony mój smak. Patrzę na wytrawioną przez ogień piekarnika skórkę, chrupie , łamie się , czarniejąca ...zaprasza do wnętrza. Pachnie niebywale, znam ten zapach! Uderza w każde moje młode życie, dzieciństwo, młodość...Boże..jak dawno nie jadłem pieczonego zwykłego, przaśnego ziemniaka!!!! Tego co Napoleon nam wtoczył na głód wszelaki, co z Ameryki w XVI wieku płynął do Europy. Co z niego robiono surówki z łęcin kiedyś. Królom i królowym na dworach dwojono się i trojono się by nowe zza wielkiej wody przekazać i polubić. Ten sam co wieki niedawne Irlandię od głodu wybawił. Co w końcu i u nas zagościł na stałe. Na każdy obiad a ten niedzielny zwłaszcza ze schabowym i mizerią czy marchwią wszelaką. Ziemniak, pyra, kartofel....Na surowo testowany jako zwolnienie z zajęć szkolnych , a dalej to już jak kto lubi...smażony jak fryta, pieczony,gotowany, w sałatach, zapiekankach i Bóg wie z czym jeszcze... Mój ten kartofel, masa w nim skrobi i jakieś tam witaminy z B, pakowałem go w worek i szedłem z kumplami zimą na Łysą Górę. Ciągnąłem worek po saletrze amonowej sianem , cz słomą , na mocno ubitym ,lecz lekko luźnym workiem. Górka to cudowna Łysa  3 km od domu szliśmy jak watahy wilków ,z woreczkiem ziemniaków i pękiem kiełbas ,bułką czy chlebem...szliśmy przez całą wieś  przez rzekę naszą Wkrę i do zalesionej świerkiem i sośniną wszelaką górę, łysą górę. Bo kiedyś walnął pierun i spalił. A tam od lat rynna , kanał , stok dla nas zrobione. I na końcu wyrzutnia by wyjść z proga jak Mateja... . Jak ja to pamiętam jak teraz, czuję to nawet mocno. Dwie osoby zajęły się ogniskiem,głównie z OSP Gorawino bo to experty a my ciągnąc worek wdrapaliśmy się na szczyt. I ogień ,dawaj z góry , co za adrenalina co za emocje , kilkanaście sekund a świat był nasz ...gówniarzy 10 letnich . Po ślizgów z dziesiątkach głód nas męczył. Rosił i zaczynał po 3 godzinach w śniegu po kolana , w zatopionych sośninach w puchu męczyć nas. Wedy ten ziemniak w ogniska, z żaru iglaków wybierany niezgrabnie kijem smakował jak najdroższy kawior  z Bieługi, jak najdroższe danie na świecie..w śniegu cali,zmarznięci, w pocerowanych skarpetach i spalonym ziemniaku w dłoni byliśmy całkowicie spełnieni i zadowoleni , szczęśliwi i w młodzieńczych dniach genialnych niespotykanie normalni..umorusani,zmęczeni,padnięci..po całym dniu na Łysej z ciepłym ziemniakiem w dłoni szliśmy do domów swych …. I dziś po ponad 30 latach znów wybrzmiały te chwile , gdzieś oko zwilgotniało, gdzieś uśmiech w kąciku został, gdzieś chwalne tej chwili jest ze mną....to przecież zwykły ziemniak....zwykły...

 

11 lutego 2021   Dodaj komentarz
Życie   rodzinne strony   wspomnienia kartofel   ziemniak  

Rytualne obrzezanie kobiet już nie tylko...

 

 

Pewnie nigdzie nie wyczytamy o tym dniu , dniu szczególnym dla kobiet i dziewczyn. Bo to nie dotyka „Europy” i naszego świata a głownie III Świata , główne Afryki. 

Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych (ang. International Day of Zero Tolerance to Female Genital Mutilation) 

Święto obchodzone corocznie od 2003 w dniu 6 lutego, z inicjatywy byłej pierwszej damy Nigerii Stelli Obasanjo, proklamowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w 2006 roku.

Celem obchodów jest podniesienie świadomości na temat brutalnego, zagrażającemu zdrowiu i życiu, rytuału obrzezania kobiet. Liczby są zastraszające. Ponad 200 milionów dziewcząt i kobiet żyjących obecnie zostało obrzezanych w 30 krajach Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji.

Sudan ma jeden z najwyższych wskaźników obrzezań  kobiet na świecie, a większość dziewcząt zostaje poddanych tej nieludzkiej praktyce w wieku 5-9 lat. 87 % procent kobiet w wieku 15-49 lat zostało obrzezanych.Leczenie powikłań zdrowotnych związanych z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych w 27 krajach o wysokiej chorobowości kosztuje 1,4 mld USD rocznie. Praktyka ta nie przynosi żadnych korzyści dla zdrowia dziewcząt i kobiet.

Najgorsze w tym ,że wraz z emigracją ludzi z Afryki do Europy , emigrują także te zabobony i działania . W cywilizacyjnej Europie ten proceder z roku na rok się nasila. Choćby w Niemczech.

na podstawie WHO

07 lutego 2021   Dodaj komentarz
Życie   obrzezanie kobiet Afryka Europa  

Kwaśne....

Doskonale znam jego smak. Taki kwaśny, rześki... Smak młodości. Dziś patrząc jak kwaśne mi wybornie w kamionkowym garnku wyszło, zatapiając łychę drewnianą w jego mejestat, kosztując dość łapczywie uderzyła mnie tęsknota za młodym swym czasem. Lata 80 dajmy na to, gdzie i u dziadka dojona była łaciata krasula, czy pozniej deputat mleka schłodzonego z PGR. Pamiętam tą kankę aluminiową, szło się przez wieś do punktu wydań mleka. Nie szło się samemu, zawsze ktoś z osiedla także szedł. Było raźniej... Która to była godzina... Hmm chyba 17 jak się nie mylę. Jechaliśmy i rowerem, co majętniejszy samochodem, ale głównie na nogach. Kolejka się robiła i każdy czekał i był z sobą, rozmawiał i cieszył się swoją obecnością. Do kanki wlała pani 3 litry, pokrywka i do domu. A to Dziaków?  Pamiętam jak doił, pokazywał układ palców, jak czyści się wymię. Jak podchodzi do krowy, jak z nią się zaprzyjaźnia. Nie dawla już dużo mleka bo i wiek wiek miała swój już słuszny. Pamiętam jak kot czekał na swoją dolę, tego ciepłego mleka i pies też czekał. Potem dziadzio brał bańkę i wsadzał do chłodnej wody świeżo zaciągnietej z własnej studni. To było mleko, tłuste, chłodne, pyszne. A jaka śmietana była z niego! A z niej masło robiliśmy. Twarogi białe jak za dużo było to mama smażyła z kminkiem... Pamiętam... Pyszny... I to kwaśne, pyszne było. Zebrałem śmietanę dziś z niego, gęsta jak kiedyś, smak ten sam. Uderzyła znów mnie młodość... Pamiętam jak taką śmietanę smarowało się chleb... Do tego szczypta cukru... I rarytas był. A kwaśne? Genialne pod bułkę, genialne chłodne w upalne dni przy zbieraniu truskawek czy pracy na roli... Pamiętam... Dużo pamiętam gasiło pragnienie i dawało niesamowite ozeźwiwnie... To kwaśne.. I dziś znów mogę się nim raczyć jak kiedyś... Dobry człek dał mi trochę mleka od laciatej... Schłodzone... Swoje... A tamto spod Kołobrzegu, z domu swego pamiętam... Było okraszone domem... Miłością...

28 stycznia 2021   Dodaj komentarz
Życie  

Dziękuję!

 

Od 11 października roku Pańskiego 2018 roku odpaliłem trochę inną swoją rzeczywistość. Swoisty wentyl i upust mnogości myśli i słów. Wymiarów i wszechświata . Skromny i malutki blog, gdzie zakropiony świat otaczających Puław miejscowości historią, gdzie myśli nie jedne zebrane i włożone tam, gdzie i młyny i wiatraki okolicznych światów opisane. Są i wyprawy dalsze i bliższe. I ukochany Dęblin i Bochotnica, zakochany w Końskowoli i Rudach. A Parachatka? ma szczególne miejsce!  Trochę o cmentarzach i tych epidemicznych też, trochę fabuły, trochę bajdurzeń ,trochę niefaktów...

Czy na 2021 roku warto wypatrywać nowych wpisach? ...wypatrujcie...To wasze głosy i komentarze ,słowa budują wartość tego bloga. Basowego bloga.

 

Co można zapisać jako sukces? Wszytko ! I to ,że Więcej komentarzy ( 298) do wpisów ( 296) i te dwa wpisy do księgi gości i to ,że mam już na liczniku 25 555 odsłon, czytało go unikalnych 9500 użytkowników i to w95% z Polski. Bardzo dziękuję.

Najbardziej chciałbym podziękować wirtualnemu jeszcze ( cholera!) przyjacielowi Artur Qbiak. Przyjmij przaśne,ale z serca Dziękuję. Że czytasz, komentujesz,słuchasz... I wielu wielu innym czytelnikom ,których z imienia by mi noc zajęło wymieniać.

 

basowypan.blogi.pl 

23 stycznia 2021   Dodaj komentarz
Życie  

Dzień Dziadka

Na dzień Dziadka- kilka wersów mojej od serca liryki...pozwólcie 

W dłoni pożółkłe zdjęcie trzyma

Dłoń chwieje się , drży, patrzy niemłodymi oczyma

Zdjęcie swoje za młodu , przed wojną zrobione

Na nim jego dziadek dumnie w jego młodość wpatrzony

Karbowane ranty obrazka, półmrok w pokoju nastał

Ranek 22 stycznia wzrasta

Pamięta dziadkowe opowieści powstańcze

Pamięta tęgi głód , bój , w Polskę wpatrzone

Oczy narodu wielce zdumione

Pamięta bo i jego pamięć dla dziadka był ogrom wielki 

Wartości w narodzie dla ludzi ,dla siebie były inne

Szacunek i empatia i wiara  to był warunek 

Jedności i zwykłej normalności naparstek dany

Teraz tak roztrwaniany

Pochylił się zmęczony osiemdziesięcioletnim życia staraniem

By żyć choć dobrze, by dać dla innych dobroci , miłowanie

By jego życie widniało na świeczniku wiary

Że wnuczęta nie zapomną , choć dziś tej daty

Już one nie młode , już na studiach niektóre

Niektóre w tym roku będą pisały maturę

Jeszcze inne do komunii się starają 

Boga przyjąć pod serce mają

On już życie swe podliczył, radości w nim wiele

I smutków i tragedii na oceanie powszedniości trochę 

Dziś już sędziwy , siwy, chorób w nim się panoszy kilka , jakaś żałość się ścielę

Lecz uśmiech co ranek , do świata , tego tu,  ma szacunku wiele

Nie zawiodły wnuczęta, co w świat przez wiatr życia poniesione

Dziś do Dziadka, do Dziadziusia kochanego z dobrym słowem  niesione 

Od ranka jego w laurkach skąpany, w słowie mówionym i żywym zadbany

I przyjechali co mogli, kwiaty przywieźli i szarlotkę co tak lubi przynieśli

Dzień wielki , jedyny, w chorobie skąpany miłością bliskich

Wiarą , empatią i przytuleniami obsypany

Przez wnuczęta co pamięci o nim żywą mają 

Dziś do swych Dziaków pobieżają 

A My co Dziadziusiów już tylko na zdjęciu oglądać możemy

Pochylmy głowę w modlitwie , w ciszy i zadumie

Na grobie kto może zapali świecy ogarek

Że pamiętamy, myślimy wspominamy za Wami…..

Zdjęcie internet

 

 

22 stycznia 2021   Dodaj komentarz
Życie   dzień dziadka wiersz  

Dzień Babci

Dziś pozwólcie na moją twórczość -na dzień Babci . Zwinięty listek leku na krawędzi stołu w kuchni leży Wiatr go z lekka unosi , ten wiosenny Za owym stołem na ogród wpatrzona Siedzi przyprószona , zgarbiona Dziś dobrze spała, dziś inka już wypita Czeka na każdego wnuczka I ktokolwiek zapyta Czym warte jej życie było ? Odpowie od razu i miło i czule i ładnie Minuty spędzone razem w sadzie , godziny nad jeziorem Wieczorny posiłek okraszony Aniołem Obiad, wspólna radość bycia Niekiedy złość która nigdy nie wychodzi z ukrycia Łzy szczęścia na dzień dobry, łzy smutku na pożegnanie Jedyne na świecie są ! Pytanie!! Czasu już mniej niż wnucząt gromada Dłoń już pomarszczona, niezdarna Oczy jednak błyszczą , serca ciepłem zlane Kochają bezgranicznie dziatwy swe kochane…. I ta przyprószona co w ogród rankiem wpatrzona Niedawno odmawiała Wieczny odpoczynek racz…Panie Swojej sąsiadce zza okna Gdzie już nie kwiatkiem będzie dziś witana przez wnuczęta swoje Lecz żałości pełną modlitwą na jej grobie….. Pamiętajmy o babciach, wspominajmy tu je A tych których już nie ma pomnijmy czule Modlitwą i słowem , kwiatkiem czy laurką Babcie się jedne pod tą niebieską chmurką… Paweł Ciechanowicz Zdjęcie Internet Pexels

21 stycznia 2021   Dodaj komentarz
Życie   Dzień Babci Wiersz  

Międzywojnie i po na Lubelszczyźnie ...zarys...

Bochotnica - ulica Zamłynie.

 

Międzywojnie. Lubelskie. Powiat Puławski.

Przeludniona i biedna wieś, często nie mogąca sama siebie wyżywić. Czasy kryzysu gospodarczego na wsi były bardzo odczuwalne. Najwięcej w międzywojniu na wsi było grup gospodarstw karłowatych od 2 do 5 ha – stanowiły 42,5 % ogółu. Przytaczając choćby cenę kilku niezbędników na wsi i nie tylko można uzmysłowić sobie eskalację kryzysu jaka w latach 30-tych dotknęła polską wieś:

 

Wartość wyrobów przemysłowych w kg żyta

 

              Co 1928/1929 r               1933/34 r

Pług              130                           276

Cukier 10 kg   47                            111

Nafta 10 kg     18                            42

 

„Chłop małorolny z powiatu puławskiego tak oto opisał wyżywienie w swej rodzinie: ,,Mięso i masło to tylko na święta wielkanocne bywa gościem w moim domu, jako że to tradycja taka. Kur, kogutów i jaj nie jadamy nigdy , gdyż trzeba sprzedawać na sól naftę, zapałki itp. Jeżeli czasy się nie poprawia to i spożycie produktów własnych będę musiał ograniczyć, by je można było sprzedać i uzyska gotówkę. Ach jeszcze o cukrze zapomniałem to tez gość świąteczny w naszym domu dwa razy w roku.: w Boże Narodzenie i Wielkanoc. I ten oto zbawienny cukier stał się niedostępny dla mnie, moje dzieci nędzne, blade, już podskakują do góry z radości ze święta się zbliżają ze będzie herbata i kawa z cukrem. Z bólem serca i zaciśniętymi zębami patrzę na te obłudne reklamy--- >>cukier krzepi<<.

Biedę w życiu ówczesnej wsi widać było nie tylko po wychudłych sylwetkach spracowanych mężczyzn kobiet i dzieci lecz także po ubraniach dzieci. Wspomniany już chłop małorolny z powiatu puławskiego , ojciec trojga dzieci, był o tyle w lepszej sytuacji od przeciętnego małorolnego ze uprawiał kowalstwo miał wiec możliwości do dodatkowego zarobku ,, ubranie dla całej rodziny----pisał--- „nie wliczając bielizny , wszystko musze kupić, gdyż za mało mam ziemi abym mógł siać len i konopie. Obuwie tez kupuje. Zarówno ubranie jak i obuwie wykorzystuje się do ostatnich granic, stosując jak największą oszczędność a to przez latanie wytartych dziur do ostatnich możliwości, nie raz te sama . latem jak tylko ziemie nieco ogrzeje, żona i dzieci chodzą boso do późnej jesieni”

 

 

Kobieta z chrustem. Zdjęcie Internet.

 

Tuż po wojnie drugiej światowej wcalne nie było łatwiej na wsi. Przykładem niech będą kobiety w Bochotnicy.

 

 

Kobiety w Bochotnicy ( u ujścia Bystrej do Wisły) w czasach powojennych czy nawet lat 60 -tych ciężko pracowały nie tylko w gospodarstwie ,domu. Naginały krzyża przy pracach żniwnych czy wykopkach często na polach oddalonych nawet kilka km od domostwa. Dodatkową, ciężką pracą kobiet, które udawały się na południowy odpoczynek, bądź wracały po południowych pracach w polu było dźwiganie zojdy [*] wypiekanych na polach chwastów dla dojnej krowy – tzw. „zakład”. Wierząc przekazom ludowym krowy nie chciały dawać mleka póki nie dostały owego smakołyku. Zanim trafił na bydlęcy talerz owy smakołyk został on płukany w Bystrej.

Cytując pana Piwowarka „ Widok kobiet dźwigających w porze wiosenno-letniej ciężkie toboły na zgarbionych siłą rzeczy plecach było pejzażem nie tyle barwnym, co okrutnym , stanowiący o miejscu, roli i zadaniach kobiety do końca lat sześćdziesiątych XX wieku.”

Pamiętajmy ,że kobiety wychowywały dzieci swoją bezgraniczną miłością zabierając je na pola , dźwigając je na ramionach nawet 3 i więcej kilometrów. Wykonywały z konopnej płachty umocowanej między drzewami czy wbitymi palikami kołyskę i szły do żęcia sierpem czy kopania ziemniaków.

Czasy się zmieniły przez te bez mała 60 lat, ale czy aż tak mocno ? i wszędzie ?

Wielki szacunek pokłon dla Pań!

 

* - idąc za „Kieleckie- Słowniczek Gwarowy” - Stanisława Cygana - zajda - brzemię, tobół, tłumok, zawiniątko, ciężar, noszony na plecach’

 

 

na podstawie : Jan Jachymek „ Oblicze Sołeczno-Polityczne Wsi Lubelskiej 1930-1939”; " E.Piwowarek " Rody Bochotnickie Obrzędy-obyczaje-tradycje XX wieku"

Zdjęcie poglądowe - E.Piwowarek " Bochotnica w obiektywie - przyczynek do refleksji"

23 września 2020   Dodaj komentarz
historia   bochotnica   Życie  

Samobójstwo.....ustatkowani w średnim wieku...

 

Kolejnym trudny temat. Po zamiatanej pod dywan bezdomności, bardzo trudny temat targania się na własne życie. O nim też niewiele się mówi...

800 000 ludzi na świecie co roku popełnia samobójstwo, 50 000 osób w EU a 5 000 ludzi w Polsce. Dane szokują, lecz trwogę budzi tendencja rosnąca....

 

Według zgłoszonych, czyli oficjalnych danych w 2016 roku osób chcących pozbawić się życia było prawie 10 000. Ile było tych , gdzie nie udało się zarejestrować ? Pewnie spory odsetek. Ta liczba to małe miasteczko jak chociażby Ryki. To olbrzymia ilość ludzi nie widząca już dalszego sensu istnienia. Nie widząca już światełka w tunelu. Gdzie być może zawiodły wszystkie możliwe formy terapii i wiary. Czy aby na pewno? Czy Ci ludzie szukali pomocy? Dzwonili pod numer zaufania, zwierzyli się koledze koleżance, ojcu, matce, rodzinie? Swojej dziewczynie czy chłopakowi? Domyślam się, że nie. Wybitnie delikatny trudny temat, którego w żadne statystyki objąć się nie da. Warto jednak pochylić się choć ciut nad tym światem co nas otacza, nad morzem ludzi w których ledwo co pływają jeszcze ci desperacji. W tymże roku 2016 więcej ludzi zginęło śmiercią samobójczą niż w wypadkach samochodowych. Przerażająca to informacja budząca u mnie emocje, wielkie emocje. Z tej liczby bez mała 10 tysięcy osób targających się na życie zginęło 5405 osób. Kolejne liczby ,które nie pozwalają przejść obok nich obojętnie….Z tej liczby to mężczyźni żegnali się z tym łez padołem w ilości 4638 ( 86% !!!!) co jest przygniatającą większością…. Setki wniosków można byłoby już wysnuć. Ponad 56 % samobójstw popełniono w mieście…..i znów daje do myślenia, zmusza do pochylenia się nad tym delikatnym tematem …..

 

Jak ten trudny temat przedstawia się w EU? dane z 2017.

Najwyższy wskaźnik samobójstw na Litwie.Jednak porównując dane kraje pod względem liczby samobójstw, ale uwzględniając wielkość i strukturę populacji, najwyższy wskaźnik samobójstw był na Litwie, najniższy na Cyprze i w Turcji.  Z 26 samobójstwami na 100 tys. mieszkańców Litwa odnotowała zdecydowanie najwyższy wskaźnik samobójstw wśród państw członkowskich UE. Kolejne miejsca zajęły: Słowenia (20), Łotwa i Węgry (po 18 i 17). Polska z 12 samobójstwami rocznie na 100 tys. mieszkańców w połowie tego przykrego rankingu.Najniższe wskaźniki samobójstw odnotowano na w Turcji i Cyprze (4 samobójstwa na 100 tys. mieszkańców), Grecji, Malcie (5), Włoszech (6).

 

A powody ?

 

Pomijając te wynikające wprost z chorób psychicznych, fizycznych ,kalectwa co stanowi około 56 % wszystkich „powodów” to następne wynikają wprost z braku silnej wiary w siebie, ze swojej niemocy czy nie w porę zgłoszenie się czy co gorsza nie udzielenie tym osobom pomocy na czas. Dlatego tak często o tym mówię , o uśmiechu, o dobrym słowie, o nie ocenianiu, o altruizmie i empatii do ludzi. To tak ważne , bo aż 12,5% przyczyn leży w nieporozumieniach np. rodzinnych czy aż 12% w niepowodzeniach miłosnych.

 

Kto ?

 

Okazuje się, że najwięcej prób samobójczych około 39% to żonaci i mężatki. Panny i kawalerowie to 10 procent mniejszy odsetek. Przeraża to ,że w zakładanych rodzinach , gdzie bardzo często pojawiają się dzieci dochodzi do największej eskalacji problemów z którymi już nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Nie zaznając pomocy znikąd, gdzie w porę nie zostaniemy przez rodzinę przyjaciół zaobserwowani targamy się na życie zastawiając ten świat.

 

Przedział wiekowy ?

 

Najwięcej prób samobójczych zakończonych zgonem to przedział wiekowy 30 -49 lat prawie 38% ogółu. I ten przedział i ta informacja o żonatych i mężatkach daje zatrważający obraz, że ludzie stabilni i stateczni by się mogło wydawać, mający zapewne dzieci jak i domy i jakiś majątek porywają się na siebie. Wcale nie lepiej jest u młodych ludzi w przedziale wiekowym 25-29 lat to ponad 33 % !!!!!!

Przerażające dane, za którymi stoi bezsilny człowiek odarty do cna z wiary w siebie, wiary o lepsze jutro , z wiary do ludzi. Podejmujący najtrudniejszą decyzję o swoim jednokrotnym życiu na tym świecie. Pozostawiając po sobie nie tylko żal i pustkę ale i być może zapłakane rodziny czy nieopłacony kredyt….

Dlatego miejmy ile możemy dać dobrej energii , dobrego słowa czy uśmiechu dla innych .To może dzięki nam , ktoś odłoży te najgorsze myśli do najciemniejszego zakątka swojego umysłu….

 

 

Na postawie GUS . Raport z dnia 8.9.2017 rok. Zdjęcie internet.

22 września 2020   Dodaj komentarz
Życie  
< 1 2 3 4 5 6 >
Blogi